Platynowe myśli
o życiu
RSS
  • Home Page Home
  • Galeria
  • O mnie
  • Platynowe myśli

Jak bardzo spoko to koko

1 Comment »

Większość z nas słyszała już pewnie słynną piosenkę, nasz skoczny hymn na Euro 2012. Ponad połowa narodu mówi że to żenada, dno, ale obciach. Inni bronią, że to folk, powrót do korzeni i nie ma się czego wstydzić. A co ja o tym myślę? Piosenka bardzo fajna. Dynamiczna, łatwo wpadająca w ucho, łatwa do powtórzenia. Zbudowana na kilku prostych akordach, które dla większości populacji są łatwe w odbiorze oraz na prostym rytmie, w którym od razu wiadomo kiedy jest “raz”. “Koko”, które przez najbliższe parę lat kojarzone będzie ze spoko. Więc w czym problem, skąd tyle hejtu? W dzisiejszych czasach niestety ważna jest cała otoczka tego, co się tworzy.
Popatrzmy na teledysk Waka Waka. Mistrzostwa Świata w piłce nożnej w 2010 roku odbyły się w Afryce, ale czy piosenkę śpiewa ktoś z Afryki? No nie bardzo, mimo iż jej styl jest bardzo rdzenny, mimo iż na filmie pojawiają się twarze obywateli tego kontynentu. A kto śpiewa? No oczywiście śliczniutka Shakira, która już samą swoją osobą podnosi ranking piosenki. Kto występuje za Shakirą w teledysku? No też śliczne afrykańskie dziewczyny. I do tego prosty, zgrabny układ taneczny. A jaka jest technicznie sama piosenka? Afrykański rytm oraz cztery najpopularniejsze akordy świata, na których buduje się przeboje. Wszystko świetnie przemyślane marketingowo, bo teraz o to chodzi. O sprzedaż. Sprzedaż pod tytyłem: jak sprawić żeby piosenka spodobała się jak największej liczbie ludzi (którzy najlepiej jeszcze za nią zapłacą).
Wracając do Koko, co zrobić żeby było bardziej spoko? Wystarczyłoby postawić tam młode, piękne Polki. Nie musiałyby nawet umieć śpiewać. Najsilniejsze emocje wywoływane u mężczyzn sprawiłyby, iż słupki się podniosą. Dosłownie i w przenośni. Co na to kobieca część publiki? Nie mam pojęcia, ale jak do tej pory Rihanna i Lady Gaga mają jednak dużo tych odwiedzin na youtube.com. Idąc dalej można zrobić z tej piosenki wersję jeszcze bardziej dance, z nieco bogatszą sentymentalnie harmonią, dodać przeplatający się z polskim angielski tekst. I voila, przebój jakich mało!
Myślę że fajnie czasami jest sobie uświadomić, czego tak naprawdę nie lubimy i docenić to, że ludzie nie boją się tworzyć i pokazywać to kim naprawdę są. Nawet jeśli się to nie sprzeda.
Jedno mnie tylko w tym wszystkim zastanawia: skoro zdecydowana większość mówi nie, to kto na tę piosenkę głosował? :)


Maj 18th, 2012  



Noworoczne plany

2 Comments »

Moje nowe, kontrowersyjne podejście, które zacząłem ostatnio praktykować nie polega już na ustanawianiu i realizowaniu konkretnych celów. Dla mnie cel jest OK dopóki go nie osiągnę, bo potem cała magia pryska, a ja nie potrafię cieszyć się sukcesem (tak, możliwe że to wyłącznie mój problem). Gdzieś kiedyś usłyszałem, iż “the chase is better than the catch”. Dało mi to do myślenia. Generalnie w życiu chodzi o to, żeby być szczęśliwym. Tylko że szczęście nie powinno być impulsywne — coś się raz uda to jestem happy, a jeśli coś nie pójdzie to jest w stanie zmienić mi nastrój. Jak więc będąc osobą ambitną, która uwielbia sie rozwijać, być szczęśliwym, jeśli ambicja karmi się spełnionymi celami?

Kierunek. Może to dobre słowo, a może nie. Kierunek to dla mnie cel zdefiniowany jako rozwój, postęp, krok do przodu. Takiego celu nie można zrealizować. Cel taki cały czas się realizuje (jeśli rzeczywiście nad nim pracujemy). Przykład: zamiast definiować cel jako “chcę nauczyć się tańczyć”, ustalamy kierunek “uczę się tańczyć”. Nie muszę się teraz zastanawiać nad tym, kiedy to już nauczyłem się tańczyć i czy taki poziom wystarcza mi do szczęścia. Teraz każdy moment, w którym poczuję że się czegoś nowego nauczyłem dostarcza mi radości z tego, że realizuję jeden ze swoich kierunków.

To oczywiście nie wszystko, bo w tym całym mechaniźmie brakuje jednego kluczowego elementu: celów pośrednich. Są one konieczne do realizowania kierunku. Aby rozwijać się w tańcu muszę przecież zrobić krok, no co najmniej ten podstawowy, a jeszcze lepiej to obrót (tylko raczej o 360 stopni, bo inaczej kierunek się zmieni :) ). Co jakiś czas ustanawiamy sobie więc małe cele, ale tylko po to, żeby realizować ten większy: kierunek.

Jak dla mnie to cele pośrednie do kierunków mają się tak jak emocje do uczuć. Te pierwsze są zaledwie tymczasowe, pojawiają się i znikają. Uczucia natomiast trwają i dają permanentne szczęście (albo i nieszczęście, różnie to w życiu bywa).

Ponieważ jednym z moich kierunków jest dzielenie się wiedzą i przemyśleniami, celem pośrednim stał się ten o to wpis. Być może niektórzy z Was chociaż zastanowią się czy ma jakikolwiek sens ;)


Styczeń 1st, 2012  



Religia i muzyka

0 Comment »

Z Kościołem katolickim jest tak jak z muzyką klasyczną – jej twórcy chcieli żeby budziła pozytywne emocje i pozwalała spoglądać na świat z tej lepszej strony, jednak obecna “administracja” sprawiła, iż kojarzy się głównie z powagą i smutkiem rzeczywistości.


Grudzień 30th, 2011  



Limit porażek

2 Comments »

Myślę że liczba porażek związanych z konkretnym celem ma swój limit. Limit, powyżej którego potrzebny jest sukces dodający sił, żeby przyjmować kolejne na klatę. Alternatywnym rozwiązaniem jest świadoma, przemyślana rezygnacja i poszukiwanie innego kierunku działania.


Maj 21st, 2011  



Decyzje a emocje

0 Comment »

Staram się nie podejmować decyzji pod wpływem emocji nawet jeśli są one bardzo pozytywne. Zawsze lepiej się z tym przespać i następnego dnia pomyśleć logicznie.


Maj 3rd, 2011  



Previous Entries
  • Ostatnie wpisy

    • Jak bardzo spoko to koko
    • Noworoczne plany
    • Religia i muzyka
    • Limit porażek
    • Decyzje a emocje
    • Pracuj z pasją
    • Średnia szkoła życia
    • Problem rozwoju muzyki
    • Tonąc w informacji
    • dyscokolwiek
Copyright © 2012 Platynowe myśli Wordpress themes
XHTML CSS Zaloguj się